
"Na tapczanie siedzi leń, nic nie robi cały dzień." te znane z wiersza Jana Brzechwy słowa, na pewno nie dotyczą studentów II roku dziennikarstwa i politologii z Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej, którzy wybrali się na dwudniową wycieczkę po Warszawie. Kto by pomyślał, że zwiedzanie muzeów i miejsc historycznych może dostarczyć tylu niezapomnianych wrażeń.
W drogę ruszyć czas.
Poniedziałek - 02.06 - słońce jeszcze nie zdążyło się obudzić a my już byliśmy na nogach. Trafne jest powiedzenie "jak ja nie lubię poniedziałków", szczególnie o godzinie 5.45 rano. Właśnie o tej godzinie zaczęliśmy schodzić na umówioną zbiórkę. Lekko zaspani, ale w doskonałym humorze, oczekiwaliśmy przyjazdu naszego autokaru. Szykowały nam się dwa dni pełne wrażeń. Pierwszy raz całym rocznikiem wyjeżdżaliśmy na wspólną wyprawę. Warszawa znana jest wszystkim, ale pierwszy raz mieliśmy okazję wspólnie ją odkrywać. Opieką otoczyli nas Pani Prorektor dr Maria Laska i o. Grzegorz Ruszaj.
Kilka minut po 6 rano przyjechało nasze auto. Po zapakowaniu bagaży mogliśmy spokojnie usiąść w miękkich fotelach. Jeszcze tylko lista obecności i. ruszyliśmy. Przed nami były niecałe 4 godziny podróży, które wykorzystaliśmy głównie na sen.
Przedstawicielstwo Komisji Europejskiej w Polsce
Ogromny, częściowo przeszklony budynek stojący na rogu ulic Świętokrzyskiej i Jasnej był naszym pierwszym celem. To w nim mieści się Przedstawicielstwo Komisji Europejskiej, a także Punkt Informacyjny Unii Europejskiej. Zaproszono nas do jednej z sal konferencyjnych, gdzie wysłuchaliśmy dwóch wykładów. Pierwszy przedstawiał pracę Przedstawicielstwa "od kuchni". Poznaliśmy bliżej zasady funkcjonowania tej instytucji. Drugi wykład poprowadził pan Piotr Wolski, który jest pracownikiem Biura Informacyjnego Parlamentu Europejskiego w Polsce. W sposób bardzo interesujący przybliżył nam zakres działań Parlamentu Europejskiego oraz panujący w nim system pracy. Po wysłuchaniu obu wykładów zeszliśmy do Punktu Informacji Unii Europejskiej. Tam sympatyczne panie opowiadały o celach istnienia ich punktu, zadaniach jakie pełni i tym czego możemy się u nich dowiedzieć.
VINCTIS NON VICTIS
Pokonanym, lecz nie zwyciężonym
Po opuszczeniu budynku Przedstawicielstwa Komisji Europejskiej, wybraliśmy się na spotkanie z profesorem naszej Uczelni, panem dr Józefem Szaniawskim, który był naszym przewodnikiem po stolicy. Pierwszym z miejsc, jakie nam pokazał, była Katedra Polowa Wojska Polskiego, wewnątrz której znajduje się skromna, ale niezwykła w swojej wymowie Kaplica Katyńska. Kolejnymi punktami zwiedzania był rynek z Syrenką, plac Zamkowy z kolumną króla Zygmunta. Ogromną atrakcją okazała się możliwość obejrzenia Warszawy z lotu ptaka. Wystarczyło pokonać tylko 130 schodków, by dotrzeć na szczyt wieży kościoła św. Anny, z którego roztaczał się przepiękny widok na całe miasto. Warszawa z tej perspektywy była cudowna. W drodze powrotnej zobaczyliśmy także pomnik upamiętniający Powstanie Warszawskie, poznaliśmy jego historię, a także obejrzeliśmy gmach Sądu Najwyższego i Bibliotekę Narodową.
To nie były wszystkie atrakcje przygotowane dla nas przez organizatorów wycieczki. Najważniejszym punktem dnia było zwiedzanie Muzeum Powstania Warszawskiego. Dla niektórych uczestników wyjazdu była to pierwsza możliwość obejrzenia tego niesamowitego miejsca, które przyciąga codziennie setki ludzi.
Zostaliśmy podzieleni na dwie grupy i razem ze swoimi przewodnikami zaczęliśmy zwiedzanie tego niezwykłego muzeum. Niesamowite wrażenie robi ono już na samym początku. Klimat utrzymamy w całej wystawie sprawia, że oglądający czuje się cząstką powstania, tak jakby działo się ono współcześnie. Odgłos bijącego serca i głośny nalot samolotów dodają esencji wszystkiemu. W Muzeum Powstania Warszawskiego historię walki o niepodległość Polski przedstawiono bardzo ciekawie i nowocześnie. Największą atrakcją było przejście podziemnymi kanałami w całkowitej ciemności, gdzie coraz to ktoś się potykał lub błądził w tunelach. Przez chwilę mogliśmy się poczuć, jak prawdziwi powstańcy, którzy w wiele gorszych warunkach przemieszczali się po bombardowanej Warszawie. Wspomnienia z Muzeum na zawsze pozostaną w naszej pamięci. To miejsce jest warte poświęcenia czasu i każdy kiedyś powinien się tam wybrać.
Po wizycie w Muzeum i krótkim odpoczynku na Starówce ruszyliśmy wzdłuż Krakowskiego Przedmieścia pod Pałac Prezydencki. Razem z dr Józefem Szaniawskim obejrzeliśmy pomniki ks. Kardynała Stefana Wyszyńskiego i Bolesława Prusa. Ostatnim punktem poniedziałkowej wyprawy był Plac Marszałka Józefa Piłsudskiego. Jest to szczególne miejsce pamięci dla nas - Polaków. Z ogromną ciekawością przyglądaliśmy się też zmianie warty przy Grobie Nieznanego Żołnierza.
Pierwszy dzień wyprawy powoli dobiegał końca. Zostało nam tylko dotrzeć do hotelu by tam móc zregenerować siły na kolejny dzień. Po dotarciu na miejsce czekała na nas obiadokolacja i miękkie łóżka. Zmęczeni, ale radośni rozeszliśmy się do swoich pokojów. Był to dzień, w którym poznaliśmy głębiej historię naszego kraju. Jako młodzi ludzie uświadomiliśmy sobie, że musimy dążyć do prawdy i zawsze pamiętać o naszych rodakach "pokonanych, ale niezwyciężonych".
ŚLADAMI WIELKICH LUDZI
Pobudka przed 7 rano. Trochę niewyspani zeszliśmy na śniadanie. Po krótkiej modlitwie w autobusie ruszyliśmy w dalszą drogę. Pierwszym punktem, drugiego dnia wycieczki było Wydawnictwo Sióstr Loretanek w Warszawie - Rembertowie. Pierwszy raz w życiu mogliśmy obejrzeć z bliska a nawet dotknąć maszyn drukarskich. Oprowadzająca nas siostra dokładnie opisywała do czego służą dane urządzenia i przedstawiała kolejne etapy powstawania książek. Wydawać by się mogło, że jest to proste zadanie, a w rzeczywistości to ciężka praca wielu, wielu osób.
Z wydawnictwa udaliśmy się do Muzeum Narodowego, gdzie czekał już na nas pan dr Józef Szaniawski. Razem z nim przemierzaliśmy muzealne sale, podziwiając dzieła najwybitniejszych artystów. Pierwszym z obrazów, jakie widzieliśmy był Bitwa pod Orszą. Jak zaznaczył nasz przewodnik, to jeden z najcenniejszych elementów zbiorów Muzeum Narodowego. Każdy jeden obraz przyciągał naszą uwagę. Wśród najpiękniejszych, jakie widzieliśmy, był obraz Bitwy pod Grunwaldem - Jana Matejki. Oglądaliśmy także takie dzieła, jak: Zygmunt August i Barbara Radziwiłłówna, autorstwa Jana Matejki, Babie lato Józefa Chełmońskiego, Dirce chrześcijańska - Henryka Siemiradzkiego, prace autorstwa Jacka Malczewskiego, Józefa Brandta, Maksymiliana i Aleksandra Gierymskich. Nie sposób wymienić wszystkich oglądanych przez nas eksponatów. Długi spacer po Muzeum Narodowym zakończyliśmy zadowoleni z tego, że wspólnie mogliśmy choć trochę dotknąć historii w tym jednym z najpiękniejszych miejsc.
Ostatnim punktem dwudniowej wycieczki był wyjazd do Niepokalanowa, gdzie zapoznawaliśmy się z życiem i działalnością duszpasterską św. Maksymiliana Kolbe. Zanim jednak zaczęliśmy zwiedzać Niepokalanów, zjedliśmy pyszny obiad przygotowany dla nas w Domu Pielgrzyma. Po posiłku przeszliśmy do bazyliki Niepokalanej Wszechpośredniczki Łask. Oprowadzający nas Ojciec Franciszkanin opowiadał historię powstania Niepokalanowa i bazyliki. Wewnątrz mogliśmy podziwiać ołtarze: św. Franciszka z Asyżu, św. Józefa, św. Antoniego z Padwy i oczywiście ołtarz św. Maksymiliana Kolbe. Zadziwiająca prostota i piękno witraży przykuły naszą uwagę. Pomyśleć, że wykonali je bracia, którzy byli samoukami w tej dziedzinie.
Odwiedziliśmy także dom, w którym od 1936 roku mieszkał św. Maksymilian i gdzie znajduje się jego cela.
Najważniejszym punktem dnia była Msza Święta odprawiona przez naszego opiekuna - o.Grzegorza - w Kaplicy Świętego Maksymiliana. To niesamowite uczucie móc uczestniczyć w Eucharystii sprawowanej w miejscu, gdzie jeszcze niedawno głosił słowo Boże, tak święty człowiek i męczennik. Po Mszy Św. wybraliśmy się razem z bratem Romanem do redakcji Radia Niepokalanów, a także na przyklasztorny cmentarz.
Nasza wycieczka powoli dobiegała końca. Żegnając się z przesympatycznym zakonnikiem obiecaliśmy, że kiedyś znowu tam wrócimy.
Do naszego akademika dotarliśmy późno w nocy. Pomimo zmęczenia byliśmy bardzo zadowoleni z wyjazdu. Już teraz nie możemy się doczekać kolejnego. Szkoda, że czas tak szybko mija, gdy robi się coś ciekawego i przyjemnego...
Izabela Kozłowska
WSKSiM dnia 6 czerwca 2008r
Tutaj dostępne są zdjęcia »
|