|
Ani przez chwilę nie żałowałem swojego wyboru 
Jestem absolwentem Elbląskiej Szkoły Muzycznej I i II stopnia im. Kazimierza Wiłkomirskiego. Należę do ludzi, którzy mają wiele zainteresowań i pasji. Oprócz muzyki klasycznej, która jest szczególnie bliska mojemu sercu, czynnie angażuję się sportowo. W liceum zacząłem interesować się polityką.
O Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu dowiedziałem się z Radia Maryja. Zainteresowała mnie tym bardziej, że słyszałem i czytałem wiele negatywnych opinii na jej temat i zadawałem sobie pytanie: dlaczego jest tak atakowana. Na odpowiedź nie kazałem sobie długo czekać, zaraz po maturze udałem się do Torunia. WSKSiM zrobiła na mnie olbrzymie wrażenie. Cała kadra profesorska z najdoskonalszych ośrodków naukowych Polski i całego świata. Bardzo dobry sprzęt, niezbędny do zdobycia kwalifikacji dziennikarskich, atrakcyjne praktyki, luksusowy hotel akademicki. Pomyślałem wtedy, że na żadnej innej uczelni nie ma tego, z czym zetknąłem się tutaj. Wszystkie te wymienione przeze mnie czynniki zdecydowały, że postanowiłem podjąć studia na toruńskiej uczelni na kierunku polityka społeczna.
Dziś jestem studentem trzeciego roku. Ani przez moment nie żałowałem dokonanego przez siebie trzy lata temu wyboru. Uczelnia dała mi i daje nie tylko fachową wiedzę z wielu dziedzin naukowych, lecz także skutecznie rozbudziła we mnie ducha patriotyzmu! Usystematyzowała i pogłębiła we mnie zasady naszej wiary katolickiej. Poznałem tu także dziewczynę, którą pokochałem!
W tych wszystkich przypadkach sztandarowe słowa Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu "Fides, Ratio et Patria", czyli Wiara, Rozum i Ojczyzna, mają jak najbardziej zasadne znaczenie.
Radosław Skonieczny
Dla dobrej uczelni warto pokonać każdą odległość! 
Obecnie jestem studentką drugiego roku studiów uzupełniających magisterskich o specjalności polityka społeczno-ekonomiczna w Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu.
Po ukończeniu studiów licencjackich na toruńskiej uczelni nie byłam przekonana do tego, gdzie powinnam kontynuować studia magisterskie. W tym czasie Wyższa Szkoła Kultury Społecznej i Medialnej nie prowadziła jeszcze studiów uzupełniających magisterskich. Pojawił się pomysł rozpoczęcia studiów prawniczych. Usłyszałam jednak, że moja uczelnia oferuje nowy kierunek studiów podyplomowych z zakresu relacji międzynarodowych i dyplomacji. Mając za sobą studia licencjackie w Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej, pomyślałam sobie, iż to na pewno będą ciekawe studia, dzięki którym poszerzę swoje horyzonty myślowe, zdobędę nowe doświadczenie i spotkam się z ciekawymi profesorami. Nie pomyliłam się.
Tematyka wykładów była różnorodna - od filozofii, poprzez prawo dyplomatyczne, zajęcia z kultury Wschodu (m.in. Chiny, Indie), stosunki międzynarodowe, po język hiszpański. Wykładowcy odznaczali się wysoką kulturą, szeroką wiedzą i bogatymi doświadczeniami, którymi się z nami dzielili.
Miesiąc po rozpoczęciu przeze mnie studiów podyplomowych Wyższa Szkoła Kultury Społecznej i Medialnej, ku mojej radości, uzyskała zgodę na prowadzenie studiów uzupełniających magisterskich, które także podjęłam.
Można powiedzieć, że mam pewne doświadczenie w studiowaniu na toruńskiej uczelni. Zachęcam każdego, kogo interesują kierunki oferowane przez Wyższą Szkołę Kultury Społecznej i Medialnej, a także tych niezdecydowanych, do wyboru właśnie tej uczelni, która znakomicie dba o integralny rozwój osobowy: fizyczny, intelektualny i, co najważniejsze, duchowy. Nie pozwólcie także, aby odległość odwiodła was od wyboru toruńskiej uczelni. Dla dobrej uczelni warto pokonać każdą odległość.
Izabela Konieczna
"Oxford" polskich uczelni 
Studia w Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej to swoiste rekolekcje duchowe. Poza fantastyczną wiedzą merytoryczną przekazywaną przez najświetniejszych fachowców w Polsce dają wiele satysfakcji z osobistego kontaktu z Chrystusem. W 2006 roku studiowałem i zdobyłem dyplom w zakresie pozyskiwania funduszy unijnych. Nigdzie nie spotkałem się z taką atmosferą, a studiowałem już na kilku uczelniach. Atmosferę tę tworzą studenci i wykładowcy. Widzę w tym jednoznaczny udział Stwórcy. Wierzę, że chroni uczelnię swoistym parasolem, który pozwala jej uczestnikom na tak wzniosłe przeżycia. Dlatego też moim pomysłem było wysłanie na tę uczelnię mojej kochanej żony, by poza zdobyciem wiedzy przeżyła to, co ja. Cieszę się, iż jest zadowolona z pozyskiwanej wiedzy i umocnienia swojej wiary. Serdecznie i szczerze polecam WSKSiM jako swoisty "Oxford" polskich uczelni, gdyż warunki pozyskiwania wiedzy fachowej są tam na najwyższym poziomie.
Karol Bieniek
Szansa, by być kimś więcej 
Wyższa Szkoła Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu nie tylko kształci, ale także wychowuje. Uczy młodych ludzi tego, jak poszukiwać i jak odnajdować prawdę o Bogu, o drugim człowieku i o sobie. Wielki Polak Jan Paweł II głosił, że człowiek do autentycznego rozwoju samego siebie potrzebuje dwóch skrzydeł: wiary i rozumu. Właśnie ta uczelnia daje szansę dążenia do tego, by być kimś więcej. Daje szansę na lepszą przyszłość. Ojciec Święty Benedykt XVI podczas spotkania z polską młodzieżą na krakowskich Błoniach w maju 2006 r. mówił nam, że dom życia należy budować na skale, którą jest sam Chrystus. Pamiętamy o tym. Dlatego tak ważna w naszej uczelni są Eucharystia i wspólna modlitwa, która nas jednoczy.
Spotkałem i wciąż spotykam tutaj wielu wartościowych ludzi, od których mogę uczyć się, jak żyć i jak być. Bo tak ważna jest jakość naszego życia. Współczesny świat jest zagubiony. Wielu młodych jest niszczonych przez używki. W naszym kraju szczególnie dzisiaj potrzeba ludzi sumienia, potrzeba także młodych, którzy będą zmieniać naszą Ojczyznę.
Jeśli szukasz prawdy w swoim życiu, to Wyższa Szkoła Kultury Społecznej i Medialnej jest właśnie dla ciebie. Należy pamiętać, że dom naszego życia mamy budować na Chrystusie. I bądźmy świadomi tego, że mamy realizować dziedzictwo największego z rodu Słowian - Jana Pawła II.
Łukasz Duchnicki
(Materiał pochodzi z NASZ DZIENNIK, Sobota-Niedziela, 26-27 stycznia 2008, Nr 22 (3039)
To trzeba zobaczyć
Jestem studentem I roku dziennikarstwa i komunikacji społecznej w Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej. Zanim podjąłem studia w Toruniu, wiele o Uczelni słyszałem - z telewizji publicznej, stacji komercyjnych oczywiście z Telewizji Trwam i Radia Maryja, które oglądają i słuchają moi rodzice i dziadkowie.
Moja decyzja o przyjściu do tej szkoły była więc przemyślana i poparta racjonalnymi argumentami. Szkoda, że tej racjonalności brakuje w mediach, które chcą zniszczyć dobre imię tej uczelni. "Dobre imię Uczelni" to nie tylko taki slogan, ale odzwierciedlenie rzeczywistości, w jakiej mogę uczestniczyć, będąc jej studentem. Bo kształci ona nie tylko nasze intelekty, ale i pomaga formować od strony ducha, byśmy byli prawymi ludźmi z wartościami.
Istotnymi rzeczą, która skłoniła mnie i większość moich przyjaciół, do wyboru tej uczelni, były atrakcyjne praktyki, w których możemy uczestniczyć. Wielu naszych rówieśników chciałoby kiedyś stanąć za i przed kamerą, w telewizyjnej reżyserce, radiowym studiu - my taką szansę dostaliśmy na I semestrze nauki! Większość z nas umie już obsługiwać wiele urządzeń w telewizji, o których nawet kiedyś nie miała zielonego pojęcia.
Przy Uczelni działa także wiele kół zainteresowań, duszpasterstwo akademickie i chór, który pomału zaczyna odnosić sukcesy, co przynosi nam dużo radości. Wiele satysfakcji przynosi nam amatorski teatr, niedawno założony z inicjatywy opiekuna o. Darka i studentów. Dzięki temu możemy rozwijać się i przygotowywać do przyszłej pracy dziennikarza.
Wszystkiego jednak nie da się opisać, to trzeba zobaczyć!
Adrian Mól
Możliwość realizacji marzeń
Dlaczego wybrałam Wyższą Szkołę Kultury Społecznej i Medialnej? Zanim o tym opowiem, najpierw wyjawię, skąd dowiedziałam się o uczelni. Wiosną razem z moją mamą, która robiła studia doktoranckie na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika, pojechałam do Torunia. Podziwiając malownicze miasto, jakim jest gród Kopernika, spotkałam swojego kolegę, który (jak się wówczas dowiedziałam) jest studentem WSKSiM. Zaskoczona spotkaniem zaczęłam rozmawiać z moją mamą, która opowiedziała mi o Uczelni. Spacerując tak i rozmawiając zaszłyśmy na ul. Św. Józefa przed gmach Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej. Wówczas poczułam, że chciałabym studiować w Toruniu.
Szczegółowych informacji o Uczelni szukałam w Internecie. Tam też znalazłam wiadomość o drzwiach otwartych organizowanych przez WSKSiM. Wspólnie z mamą po raz kolejny udałam się do Torunia. Będąc w kaplicy zawierzenia uklęknęłam przed obliczem Jasnogórskiej Matki i poprosiłam Ją, abym w październiku mogłam przyjechać do Torunia jako studentka WSKSiM.
Pamiętam dzień, w którym dowiedziałam się, że dostałam się na wymarzoną uczelnię. Byłam wówczas na wakacjach u siostry w Zakopanem. Uczucia, jakie mi wówczas towarzyszyły, to ogromna radość i zadowolenie.
WSKSiM to uczelnia, która głosi prawdę i nigdy jej nie tai. W uczelni mówi się o wartościach chrześcijański i patriotycznych. Studia tu to nie tylko zajęcia dydaktyczne, ale także formacja młodych ludzi. Codziennie mamy możliwość uczestniczenia w Eucharystii i modlitwie apelowej, którą prowadzą studenci. Uczelnia organizuje sympozja i konferencje zapraszając najwybitniejszych naukowców. Mogę pogodzić dziennikarstwo z moją pasją, jaką jest teatr, ponieważ w uczelni prężnie działają liczne koła zainteresowań m.in. koło teatralne, telewizyjne, reporterskie, politologiczne. Mamy także możliwość doskonalenia swojego warsztatu językowego podczas spotkań z logopedą czy też znanymi redaktorami jak red. Wojciech Reszczyński czy red. Wojciech Gąssowski. WSKSiM odwiedzają ludzie świata mediów, polityki i kultury. Od tego roku działa chór, który niespełna trzy miesiące po powstaniu - 13 stycznia tego roku wystąpił w Łódzkiej Filharmonii.
Uczelnia stwarza także duże możliwości odbywania praktyk. Studenci angażują się w studio tworzenie programu Telewizji Trwam i Radia Maryja. Angażują się również przy redakcji "Niedzieli", w Domach Pomocy Społecznej, hospicjach i w świetlicach, a także za granicą m.in. w Parlamencie Europejskim. Uczelnia organizuje co roku wyjazdy do Rzymu i wielu innych zakątków Polski i świata.
Sama miałam już okazję prowadzenia serwisu kulturalnego Piosenki Tygodnia - młodzieżowej audycji w Radiu Maryja, uczestniczyłam w programach TV Trwam, a niedługo już poprowadzę telewizyjny koncert życzeń. Jestem dopiero na I semestrze, a już miałam tyle możliwości realizacji swoich marzeń związanych z zawodem dziennikarza. Przede mną kolejne wyzwania.
Agnieszka Kiedrowska
Najpierw zobaczyć, potem oceniać
Moja decyzja o studiowaniu w WSKSiM dojrzewała we mnie powoli. Najpierw przyjęłam zasadę, że człowiek uczy się na błędach i dlatego też podjęłam studia w Wyższej Szkole w Gdańsku, również na kierunku dziennikarstwo. Jednak po półrocznym pobycie w owej uczelni moje rozczarowanie sięgnęło zenitu. Narzucanie poglądów, brak tolerancji i obojętność.. to uderzyło we mnie najbardziej i dało do myślenia.
Na temat WSKSiM wiedziałam tylko tyle, ile mówiono w mediach- czyli można powiedzieć, że nic. Jednak fakt, iż jestem katoliczką zmusił mnie do rozszerzenia i pogłębienia informacji na temat uczelni, o którą media robiły taki szum.
Sprawdziłam kierunki jakie oferuje uczelnia, przyjechałam na dni otwarte WSKSiM, porozmawiałam ze studentami, poczytałam różne fora i już wiedziałam, że ta uczelnia oferuje mi to wszystko, czego tak naprawdę potrzebuję, aby mieć doskonałe wykształcenie i nietuzinkowe zaplecze praktyczne.
Odczucia po przybyciu do WSKSiM od razu były pozytywne, uczelnia robi wrażenie- pod każdym względem, oczywiście wizualne przede wszystkim, ale również jest zorganizowana i przemyślana w każdym nawet najdrobniejszym szczególe. Żadna Wyższa Szkoła nie jest w stanie zapewnić nam takich praktyk oraz tak wybitnych profesorów. Teraz z cała odpowiedzialnością mogę powiedzieć, że to był najlepszy wybór, jakiego tylko mogłam dokonać.
Pozostaje jeszcze kwestia ataków medialnych na Radio Maryja, a tym samym na WSKSiM.. Zdecydowanie uderza to przede wszystkim we mnie jako studentkę tej Uczelni, ponieważ sądy głoszone w mediach to stek pomówień i bzdur, które są następnie powtarzane przez ludzi nieświadomych i zmanipulowanych. Nie można bowiem wypowiadać się na temat, o którym nie ma się w ogóle pojęcia. Najpierw trzeba zobaczyć i poznać, a dopiero potem oceniać.
Jako studentka WSKSiM w miarę swoich możliwości zamierzam ukazywać ludziom prawdę na temat tej uczelni, aby otworzyć oczy wszystkim ulegającym modzie łatwowierności i naiwności. Niestety, społeczeństwo, w którym żyjemy stało się wygodne, przyjmuje gotowe schematy, według których podstawia sobie ukazane w mediach "za i przeciw". Takie działanie nie prowadzi absolutnie do rozwoju i ewidentnie hamuje myślenie, a co za tym idzie - prowadzi do braku własnych opinii.
Alicja Brzeska, studentka I roku WSKSiM
Przekazać ludziom prawdę o Uczelni
Urodziłam się, mieszkałam i uczyłam na Białorusi. W trakcie mego pierwszego pobytu w Polsce, który miał miejsce trzy lata temu na rekolekcjach w Katowicach, Polska mi się spodobała i to właśnie tutaj zapragnęłam podjąć studia. W moim domu nie używaliśmy języka polskiego, nie znałam go. Po powrocie z rekolekcji postanowiłam się go nauczyć, gdyż spodobał mi się ten naród, a po drugie było to konieczne, jeżeli chciałam tu się kształcić.
Zawsze marzyłam, by iść przez życie jako dziennikarz służący prawdzie. Po upływie trzech lat stanęłam przed bardzo trudną decyzją, decyzją która miała zaważyć na moim przyszłym życiu. Nie wiedziałam zupełnie, jaką uczelnię wybrać. I właśnie w tym trudnym dla mnie momencie pomocną dłoń wyciągnęli znajomi księża z Polski, którzy poradzili mi Wyższą Szkołę Kultury Społecznej i Medialnej znajdującą się w Toruniu. Jednym z wielu argumentów, jakie padły z ich ust, był fakt, iż jest to uczelnia z katolickimi wartościami oraz dużymi możliwościami kształcenia. Postanowiłam bliżej poznać tą uczelnię i w tym celu zapoznałam się z informacjami zawartymi na stronie internetowej oraz folderem, który przywieźli mi księża.
I decyzja zapadła. W lipcu zeszłego roku przyjechałam do Torunia złożyć dokumenty. Miałam również przyjemność spotkania kilku studentów, z którymi mogłam porozmawiać i zadać nurtujące mnie pytania. Po usłyszeniu odpowiedzi byłam zadowolona, że dokonałam takiego wyboru.
Teraz, po prawie czterech miesiącach nauki w murach Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej, mam własne doświadczenia. Bardzo mi się podoba studiowanie tutaj. Na żadnej innej uczelni nie ma tyle możliwości, jak tu. Od pierwszego roku uczymy się wszystkiego w różnych dziedzinach dziennikarskich: prasa, telewizja, radio. Chodzimy też na ciekawe praktyki do Telewizji Trwam i Radio Maryja. Każdego tygodnia mamy dodatkowe koła telewizyjne i radiowe oraz spotkania z różnymi redaktorami, którzy znają się na swoim fachu. Ponadto Hotel Akademicki prezentuje bardzo dobre warunki zamieszkania za niewielkie pieniądze.
Przekonałam się też, że to, co mówią w mediach o naszej Uczelni to całkowity fałsz. Bardzo mi zależy, aby przekazać ludziom, jaka jest prawda. Bo ja na tej uczelni studiuję i wiem, co tu się dzieje. A media mówią zupełnie co innego.
Zachęcam wszystkich do podjęcia studiów w Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej. Ja jestem bardzo zadowoloną studentką.
Anzhela Uharynka, I rok dziennikarstwa
Powrót do Polski
Często spotykam się z pytaniami typu: "Czemu wróciłeś do Polski?" Wielu ludzi myśli nadal, że zachód to raj. W takim razie albo jestem jakimś wybrykiem natury, albo mam zbyt wysokie (niskie) wymagania co do tego.
Wyjeżdżając z kraju nie miałem zbyt dużo do powiedzenia- w końcu miałem 9 miesięcy. Moje wychowanie odbywało się w Niemczech. Chodziłem do szkoły z dziećmi (a potem młodzieżą) z różnych krajów.Rosja, Turcja, Egipt, Polska itd. itp. Czasami zdarzył się również Niemiec. Nie przeszkadzała mi różnorodność kultur mojego otoczenia. Muszę nawet stwierdzić, że wiele rzeczy mogłem się od niektórych nauczyć. Żyjąc w Polsce nie wiedziałbym tyle na temat różnych kultur, a szczególnie kultury muzułmańskiej.
Najbardziej drażnił mnie jednak szerzony wśród moich znajomych obraz Polaka. Dla większości z nich Polak to ktoś, kto kradnie i pije wódkę. To że ja akurat byłem przykładem całkiem innym niż tym, którym powinienem być według tych stereotypów, nie przeszkadzało im, żeby dalej szerzyć mity o Polakach. Już w gimnazjum myślałem o tym, żeby wrócić do Polski. Jednakże wydawało mi się to zbyt nierealne.
Moje zainteresowania zawsze skupiały się na sprawach technicznych. Czy to komputery, czy akustyka, fotografia czy filmowanie. Jak w szkole był ktoś potrzebny, żeby podłączyć lub ustawić jakiś sprzęt, to wołali mnie. Grając w zespole szczególnie interesował mnie sprzęt akustyczny.
Przy transmisjach Radia Maryja, a potem od pewnego czasu TV Trwam w moim mieście - Dortmundzie zawsze pomagałem technikom przy rozpakowaniu sprzętu. Do ostatniej transmisji (w 2007 roku) nie wiedziałem o tym, że większość techników telewizyjnych to studenci Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej i że jako student tej Uczelni można się nauczyć tyle praktycznych rzeczy. Zmieniło to w sumie wszystkie moje plany. Zacząłem myśleć o tym, żeby od razu po maturze wrócić do Polski i zacząć studia właśnie w Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej. No i Pan Bóg przewidział wszystko. Dużo nerwów kosztowało załatwianie spraw urzędowych, żeby móc swobodnie i legalnie mieszkać w Polsce. W dodatku do tej pory nie mogę się do końca przyzwyczaić do nauki w języku polskim, jednak wychodzi mi to coraz lepiej. Teraz czeka mnie pierwsza sesja w życiu i to w języku polskim! Pożyjemy - zobaczymy!
Marek Jurkiewicz, student I roku WSKSiM
|