|
Przypadające w styczniu wspomnienie patrona dziennikarzy i pisarzy katolickich, św. Franciszka Salezego skłania do dyskusji o roli mediów w świecie. Od ośmiu lat Wyższa Szkoła Kultury Społecznej i Medialnej organizuje z tej okazji sympozjum. W poprzednich latach dyskutowano m.in. o obliczach ładu, polityki czy wolności słowa, natomiast w tym roku tytuł konferencji brzmi: Oblicza zakłamania. Zaproszenie do udziału w konferencji przyjęli prelegenci z Polski i z zagranicy.
Misja czy kasa Pod patronatem Naszego Dziennika
Międzynarodowe sympozjum "Oblicza zakłamania" w WSKSiM
Zakłamywanie faktów, selektywność w ich ukazywaniu, manipulacja językowa poprzez używanie nowomowy w rodzaju: tolerancja czy prywatność religii - to zasadnicze kwestie podnoszone przez prelegentów sympozjum, które odbyło się w sobotę w kampusie Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu. Powodem szerzenia się manipulacji w mediach jest często chęć szybkiego zysku, fatalna kondycja moralna i intelektualna dziennikarzy oraz sprzeczności w polskim prawodawstwie, które z jednej strony nakazuje żurnalistom podawanie prawdy, z drugiej natomiast wymaga od nich już tylko zachowania szczególnej rzetelności w jej poszukiwaniu. Jak temu przeciwdziałać? Wychowywać i kształcić ludzi o mocnych kręgosłupach moralnych zdolnych do samodzielnego, logicznego myślenia.
- Kłamstwo jest złem i zawsze prowadzi do relatywizacji przekonań i działań - podkreślali ks. bp dr Adam Lepa, członek Rady Konferencji Episkopatu Polski ds. Środków Społecznego Przekazu, oraz o. dr Krzysztof Bieliński, rektor WSKSiM.
Zdaniem prelegentów, przykładem konformizmu i marginalizacji prawdy jest przekazywanie do opinii publicznej mitów o konieczności wprowadzenia stanu wojennego, mitu o wyzwoleniu Polski przez Armię Czerwoną czy przedstawiania faktu podziemia aborcyjnego w każdej dyskusji nad penalizacją aborcji. Działania te prowadzą w prostej mierze do relatywizacji przekonań i postaw nie tylko odbiorców, którzy w ten sposób są kształtowani na podobieństwo bezwolnej masy pozbawionej własnego rozeznania, ale też samych dziennikarzy, którzy sączą dziś fałsz za pomocą tzw. wytrychów językowych, jak prywatność religii, tolerancja czy wolność.
Relatywizm przejawia się np. w popularyzacji przez prasę niektórych mitów tworzonych wedle aktualnych potrzeb mediów - jest to m.in. mit o negatywnych skutkach dekomunizacji, deprecjonowanie zasług Polaków w ratowaniu Żydów czy próba przekonywania opinii publicznej o konieczności rozdziału między Państwem a Kościołem.
Przyczyną zniekształcania rzeczywistości przez ludzi pióra jest często ignorancja dziennikarza, który nie ma pogłębionej wiedzy o podejmowanej tematyce. W ocenie ks. prof. Daria Vigano z Uniwersytetu Laterańskiego w Rzymie, znaczną rolę spełnia tu też określona poprawność polityczna i medialna, która jest czynnikiem ograniczającym wybory człowieka i możliwości najsłuszniejszych rozwiązań. Przykładem jest fałszowanie na różne sposoby m.in. prawdy o eutanazji, co widać wyraźnie w przekazie medialnym dotyczącym sprawy Eluany Englaro, którą włoski sąd skazał na śmierć z głodu i pragnienia, a co - przypomina Vigano - niektóre z włoskich mediów oceniły jako przykład "godnej śmierci".
Zdaniem prof. Andrzeja Zybertowicza, kierownika Podyplomowego Studium Socjologii Bezpieczeństwa Wewnętrznego Instytutu Socjologii Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu, cechą społeczeństw rozwijających się jest właśnie to, iż zezwalają na większą przestrzeń dla panoszenia się kłamstwa. To efekt rozwoju cywilizacji naukowo-technicznej: społeczeństwo, którego podstawowe potrzeby są zaspokojone, gotowe jest tolerować obecność nieprawd i kłamstw w życiu publicznym. - Wtedy bowiem prawda staje się wartością nieopłacalną - przekonywał naukowiec.
W opinii o. dr. Tadeusza Rydzyka CSsR, założyciela Radia Maryja i pierwszego rektora WSKSiM, aby móc się skutecznie przeciwstawić niszczącym nurtom, trzeba kształcić i wychowywać ludzi o mocnych kręgosłupach i zdolnych do samodzielnego, logicznego myślenia.
- Kultura medialna jest dziś przepojona postmodernistyczną mentalnością. Dlatego potrzeba dziś odpowiedniej formacji dziennikarzy, którzy dążąc do doskonałości zawodowej, winni ujawniać prawdę nawet w sytuacji, gdy jest ona niewygodna - mówił o. Tadeusz Rydzyk.
Anna Ambroziak
Od serwowania "półprawd" się zaczyna
Z ks. prof. Dariem Vigano, wykładowcą Uniwersytetu Laterańskiego w Rzymie, rozmawia Anna Ambroziak
W jaki sposób media manipulują opinią publiczną we Włoszech?
- Manipulacja w sensie powtarzania, mówienia półprawd oczywiście jest obecna w Italii. Ujawnia się ona również w stosunku do Kościoła. Jako przykład mogę wskazać sytuację sprzed kilku miesięcy. Jeden z dzienników włoskich opublikował dokument skierowany do dyrektora dziennika należącego do Konferencji Episkopatu Włoch. Dokument został wydany przez sąd, sprawa dotyczyła pewnych kwestii natury moralnej, które miały być niewłaściwe dla człowieka zajmującego takie stanowisko.
Ruszyła taka kampania manipulacyjna, serwowano półprawdy, które zmieniły się w pewne podejrzenia w stosunku do osoby dyrektora - w każdym razie wszystko to doprowadziło do dymisji dyrektora. Mówi się nieprawdę bez kłamania, niedopowiedzenia prowadzą do manipulowania opinią publiczną.
Drugi przykład stosowania manipulacji dotyczy sytuacji finansowania działalności Kościoła we Włoszech. Mówię tu o działalności dziennikarzy głównie z partii lewicowych. Stosują oni pewne zabiegi manipulacyjne w przekazywaniu informacji o finansach, biorąc pod uwagę statystyki czy dane, które dotyczą pomocy państwa dla instytucji Kościoła, szpitali czy szkół.
W efekcie wydaje się, że państwo znaczną część pieniędzy przeznacza na Kościół. To jest niewłaściwa, niepoprawna informacja. Dlaczego? Państwo przekazuje środki finansowe, ale przekazuje je w zamian za pewne usługi (chodzi tu o działalność edukacyjną, opiekę w szpitalach czy domach pomocy - to rozumiem jako usługi). Podam przykład: miejsce w szpitalu państwowym kosztuje 700 euro na dzień, miejsce, łóżko w szpitalu prowadzonym przez siostry zakonne - 500 euro. Logiczne więc, że dla państwa podpisującego czy współdziałającego ze szpitalem należącym do Kościoła jest to bardziej opłacalne. Na dobrą służbę, pracę wydaje więc mniej. Prawdą więc jest, że państwo daje środki finansowe, ale daje je przecież za wykonywanie pewnych usług, opieki nad chorymi.
A sprawa Eluany Englaro, którą włoski sąd skazał na śmierć głodową.
- Eluana przebywała w szpitalu prowadzonym przez siostry zakonne. W tym przypadku we Włoszech chodziło o dramat ludzki, osobisty tej rodziny, który został zamieniony czy przeniesiony na płaszczyznę polityczną. Dlatego w tym przypadku postawa Kościoła wobec tej sytuacji powinna być zdecydowana i jasna, zgodna z zasadami Ewangelii. We Włoszech eutanazja nie jest dozwolona, ale tu pojawiła się dyskusja polityczna, czy mamy do czynienia właśnie z eutanazją, również z punktu widzenia prawnego. Jeżeli więc jest to dyskusja publiczna, Kościół powinien zdecydowanie bronić zasad wartości, Ewangelii. W tym przypadku doszło do manipulacji, do przekształcenia osobistego dramatu ludzkiego w dyskusję polityczną, po to, aby próbować doprowadzić do zmiany prawa w tym względzie.
Dziękuję za rozmowę.
"Nasz Dziennik" Poniedziałek, 1 lutego 2010, Nr 26 (3652)
Tutaj dostępne są zdjęcia »
Media katolickie mogą zmienić świat
Studia w Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu to nie tylko możliwość poszerzania wiedzy u boku prawdziwych mistrzów oraz unikalna okazja zdobycia doświadczenia zawodowego w czasie atrakcyjnych praktyk, ale także szansa na uczestniczenie w doniosłych dla nauki wydarzeniach, jakimi są sympozja naukowe. Co istotne, te organizowane w murach toruńskiej uczelni poruszają niejednokrotnie problemy przemilczane w wielu innych ośrodkach naukowych. Tak było również w minioną sobotę podczas sympozjum naukowego "Oblicza zakłamania" zorganizowanego z okazji wspomnienia św. Franciszka Salezego, patrona dziennikarzy i pisarzy katolickich.
W auli WSKSiM zgromadzili się wybitni przedstawiciele świata akademickiego, którzy podjęli naukową refleksję nad problemem zafałszowań rzeczywistości przez środki społecznego przekazu. Studenci WSKSiM oraz goście ze wszystkich zakątków naszej ojczyzny mieli możliwość wysłuchania dziesięciu referatów poruszających kwestie manipulacji w mass mediach - od demaskowania mitów w środkach społecznego przekazu, poprzez mechanizmy funkcjonujące w reklamach, po ukazywanie prawdziwego znaczenia wykorzystania sondaży opinii publicznej. Wszystkie prelekcje nie tylko obnażały techniki manipulacyjne stosowane w mass mediach, ale również podawały konkretne wskazówki, w jaki sposób się przed nimi bronić. Warto podkreślić, że tegoroczne sympozjum "Oblicza zakłamania" miało międzynarodowy charakter. Naszych zagranicznych gości poprosiliśmy o krótką refleksję na temat samej konferencji i o podzielenie się wrażeniami z pobytu w toruńskiej uczelni.
Ks. prof. Dario Vigano, Uniwersytet Laterański, Rzym:
Cieszę się, że już po raz drugi mogłem gościć w Polsce i uczestniczyć w sympozjum naukowym w toruńskiej uczelni. To bardzo ważne spotkanie, na którym podjęto tematykę manipulacji w mediach. Na sympozjum przyjechało wielu gości z Polski i z zagranicy. Co dla mnie jest istotne? To, że dzisiejsze spotkanie ma charakter interdyscyplinarny. Są tu przedstawiciele mediów, medioznawcy, socjolodzy, prawnicy. Ważny jest dla mnie również fakt, że sympozjum zostało przygotowane przez medium katolickie oraz odbywa się na terenie uczelni, która kształci przyszłych dziennikarzy. Media katolickie mają przed sobą wielkie zadanie kształtowania społeczeństwa. Mogą być istotnym elementem dyskursu, debaty dotyczącej ważnych problemów społecznych, politycznych itd. Mówiąc o manipulacji w mediach na przykładzie Włoch, bierzemy pod uwagę manipulacje polegające nie tyle na dosłownym wypowiadaniu kłamstw, ile na posługiwaniu się półprawdami czy niedopowiedzeniami, kiedy dziennikarze dokonują selekcji informacji. Dotyczy to przede wszystkim sposobu przedstawiania Kościoła katolickiego, kapłanów. Z punktu widzenia odbiorcy jest to więc kłamstwo polegające właśnie na selektywnym podejściu do informacji, na podawaniu niepełnego lub wręcz zafałszowanego obrazu. Dotyczy to głównie telewizji, która za pomocą odpowiedniego obrazu i retoryki przedstawia stereotypy na temat osób wierzących, kapłanów, nie mówiąc zupełnie nic choćby o doświadczeniu wiary. To są właśnie pewne aspekty manipulacji, na które warto zwrócić uwagę, by umieć się przed nimi bronić.
Christine O'Donnell, USA:
Sympozjum było dla mnie niezwykłym doświadczeniem i przeżyciem. Uważam, że działalność waszej uczelni jest bardzo ważna i stanowi zachętę, by podobne pomysły realizować w innych ośrodkach. Ojciec Tadeusz Rydzyk dokonał rzeczy niesamowitej: tworząc tę uczelnię, połączył takie elementy, jak wiara i nauka. Tego rodzaju formacja pozwala na właściwe przygotowanie studentów do przyszłego zawodu; kształtuje ona osobowość i - co bardzo ważne - zachęca do działania, mobilizuje do przekazu informacji, skłania do nawiązania kontaktu także ze starszym pokoleniem. Jako kraj przeszliście przez wiele trudnych wydarzeń. Być może część młodego pokolenia nie pamięta o tym i dlatego sposób, w jaki kształcicie młodych, jest bardzo ważny. Potrzeba wielkiej odwagi i siły, aby tak działać i dokonywać zmian nie tylko w Polsce, ale na całym świecie. Dzięki mass mediom świat wydaje się dziś mniejszy ze względu na bardzo szybki przekaz informacji. O tym, co zdarzy się w waszej uczelni, możemy za chwilę wiedzieć w Stanach Zjednoczonych. Myślę, że wasi studenci mają niezwykłe możliwości zmieniania świata. Tu mogą wzmacniać swoją wiarę, rozwijać swoje zdolności. I tego im życzę!
oprac. Mirosław Politowski
|