|
Dr hab. Mieczysław Ryba, wykładowca Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu
Jeśli ktoś chce zrozumieć procesy polityczne dokonujące się w Polsce i w świecie, powinien uzbroić się w niezwykle różnorodną wiedzę. Polityka wszak dotyka wszystkich niemal dziedzin życia społecznego, od gospodarki zaczynając, na kulturze kończąc. Zatem dobry politolog i polityk to ten, który ma pogłębione, choć ogólne, rozeznanie w wielu dziedzinach wiedzy. Jednakże kluczowa sprawa dotyczy kwestii ideowych. Świat dzisiejszy to zmaganie się różnorodnych ideologii, zwykle stojących w sprzeczności z tradycyjną, chrześcijańską kulturą europejską. Aby więc zrozumieć skomplikowaną rzeczywistość wojen ideologicznych, należy przede wszystkim zrozumieć podstawy swojej kultury. Sięganie zatem do historycznych podstaw kultury narodowej ma kluczowe znaczenie. W wydaniu polskim chodzi tak o wymiar religijny (katolicki), jak i narodowy. Współczesna kultura liberalna, głosząc relatywistyczne (egoistyczne) postawy, uderza zarówno w to, co najgłębiej katolickie, jak i w patriotyzm, będący umiłowaniem Ojczyzny. Polityk kosmopolita nie jest w stanie troszczyć się realnie o wspólne dobro, gdyż nie jest w stanie zrozumieć celu polityki. Zwykle schodzi on na pozycje machiawelistyczne, gdzie polityka jest jedynie sztuką zdobycia i utrzymania władzy. Politolodzy przyjmujący tę niemoralną definicję polityki umacniają również w społeczeństwie przekonanie o złej polityce i odpychają rzesze ludzi od zainteresowania sprawami publicznymi. Umiłowanie zaś Ojczyzny musi się łączyć w wydaniu europejskim z afirmacją kultury narodowej, z umiłowaniem samego narodu będącego wspólnotą kulturową.
Wojna ideologiczna zbiera dziś swe tragiczne żniwo. Widać to na płaszczyźnie edukacyjnej, kulturalnej, w życiu rodzinnym itp. Polityk i politolog chcący wejść w obszar zmagań ideologicznych muszą się uzbroić w narzędzia filozoficzne. W dyskursie toczącym się szczególnie w mediach polityk uzbrojony w podstawowe narzędzia filozoficzne jest w stanie obnażyć absurdalność liberalnego relatywizmu, jest w stanie wygrać zmaganie. Chodzi tu jednak nie o byle jaką filozofię, lecz o tę klasyczną, uprawianą w nurcie arystotelesowsko-tomistycznym. Ta bowiem uznaje świat za realnie istniejący, a więc u samego źródła jest realistyczna. Niedawna śmierć o. prof. Mieczysława Alberta Krąpca, głównego współczesnego filozofa uprawiającego klasyczną filozofię, dała okazję do ponownego uświadomienia sobie, jak olbrzymi skarb zostawił nam po sobie wielki filozof. Bez narzędzi filozoficznych jesteśmy bezbronni w starciu z nawałą liberalizmu, posiadając je, już jesteśmy zwycięzcami. Dlatego tak ważny dla młodego człowieka jest dobry wybór nie tylko kierunku studiów, ale i uczelni. Uczelnie współczesne również są poddane oddziaływaniu wszelakich nurtów filozoficznych, niszczących współczesną kulturę europejską. Uczelnia stojąca na liberalnym gruncie relatywistycznym, gdzie nie uznaje się prawdy za realnie osiągalną rzeczywistość dla poznania ludzkiego, taka uczelnia zamiast budować człowieka, rujnuje jego świat. Szczególnemu zniszczeniu ulega cała humanistyka. Politologia zaś zamiast kształcić człowieka nastawionego na dobro wspólne, kształci człowieka, który mając zniszczony świat wewnętrzny, wprowadza również destrukcję w przestrzeń życia publicznego. Wybór zatem dobrej uczelni, wybór mądrych mistrzów - to jedno z najważniejszych zadań maturzysty.
Politologowie wielu uniwersytetów uczą młodzież nade wszystko gry politycznej. Jest to ważna umiejętność, szczególnie dla ludzi pragnących zostać politykami. Jednakże pojawia się tu kolejne zagrożenie fascynacji samą grą, gdzie główny cel - służba Polsce - może bardzo szybko zniknąć z horyzontu. Takie nastawienie, nastawienie na hazardową wręcz grę o władzę, może również wypaczyć młodego człowieka. Tu znowu potrzeba odwołania się do zdrowej filozofii i mądrych mistrzów.
Każdy kraj, w tym także Polska, pozostaje w bardzo złożonych relacjach międzynarodowych. Ma to miejsce i dzisiaj, kiedy procesy globalizacyjne i unifikacyjne osiągnęły bardzo pokaźne rozmiary. Chodzi przede wszystkim o tworzenie tzw. państwa europejskiego w postaci Unii Europejskiej. Bardzo złożona struktura zarządzania tym skomplikowanym tworem biurokratycznym stanowi dla wielu olbrzymi problem poznawczy. Ważny znowu jest punkt odniesienia, z pozycji którego oceniamy tego typu twory. Najbardziej sensowny jest pryzmat narodowy. Wszak Europa przez wieki ukształtowała się jako chrześcijańska i jako suma państw narodowych, afirmujących swoje dziedzictwo narodowe. Ocena zatem procesów integracyjnych powinna i dziś mieć odniesienie do dobra państwa narodowego. Niestety, na większości uczelni nie naucza się tej podstawowej prawdy. Wielu uczonych wprowadza młodych ludzi w obszar kosmopolityzmu, tak groźny dla przyszłości Ojczyzny i jej obywateli. Kosmopolityzm jest egoizmem, wielką ludzką biedą duchową. Człowiek niezakorzeniony we własnej tradycji jest potwornie zagubiony w świecie, pozbawiony podstawowych przywiązań i odniesień. Staje się pyłkiem miotanym przez różne ideologie. Państwo, którego elity stoją na gruncie kosmopolitycznym, staje się łatwym łupem sił zewnętrznych. Walka o "centra mózgowe" naszej cywilizacji staje się naczelna we współczesnym świecie. Jeśli Polska na skutek presji liberalnej straci swe elity, jeśli wróg zewnętrzny dostanie się do naszych "centrów mózgowych", przyszłość Polski nie będzie się rysować pomyślnie. Dlatego tak ważne są uczelnie, tak ważny jest wybór dobrej szkoły wyższej, kształcącej ludzi mądrych i dobrych, kształcącej miłujących swą Ojczyznę Polaków.

"Nasz Dziennik" Sobota-Niedziela, 15-16 listopada 2008, Nr 267 (3284)
|