Wizerunek? Rzecznika w tym głowa!
Praktyka w biurze prasowym Ministerstwa Skarbu Państwa
Jak wygląda przeciętny poranek przyuczającego się
do roli rzecznika prasowego? Nie jest niczym nadzwyczajnym dla tych, którzy na co dzień budzą się o szóstej rano, w biegu do łazienki włączają stację telewizyjną z całodobowym serwisem
informacyjnym, szczotkują zęby z obawą, że plusk wody zagłuszy i tak już z trudem dobiegające do ich uszu newsy. Dzień taki będzie zupełnie oczywistym również dla ciebie, jeśli przebiegasz
na czerwonym świetle, aby wskoczyć do tramwaju po "ostatnim dzwonku", a już na początku półgodzinnej podróży "miastoznawczej" uświadamiasz sobie, że nie zjadłeś śniadania.
Nie myślisz o tym jednak zbyt długo, bo twoją uwagę przykuwa każda czytana przez podróżnych gazeta. Wysiadasz z tramwaju i gorączkowo szacujesz, ile minut potrzeba ci na pokonanie tych
kilku przecznic, by dotrzeć do celu na czas.
Jeśli jednak twoje dotychczasowe życie wyglądało nieco inaczej, bez trudu wyobrazisz sobie moją chwilową dezorientację, by nie powiedzieć – szok.
Podczas dwutygodniowej praktyki (5-16 marca), którą
miałam okazję odbyć w Ministerstwie Skarbu Państwa – chcąc nie chcąc – wpadłam w rytm dość szalonych poranków i intensywnej pracy w biurze prasowym. Już pierwszego dnia wyjaśniono
mi, że ten resort różni się znacznie od pozostałych, gdyż ma raczej charakter ogromnego holdingu, a jego pracownicy są odpowiedzialni za prawidłowe funkcjonowanie "przedsiębiorstwa".
Wielokrotnie spotkałam się z porównaniem "MSP to spółka-matka zarządzająca spółkami-córkami". Zgodnie z tą logiką, wypadałoby na głównodowodzącego ministerstwem obrać kobietę.
Tak jednak się nie stało – być może z obawy przed zarzutem feminizacji Skarbu Państwa.
Podchodząc nieco poważniej do tematu, przyznaję, że rzecznik prasowy stoi przed niełatwym wyzwaniem. Jako odpowiedzialny za wizerunek Ministerstwa Skarbu Państwa, stara się zmienić pokutujące
wciąż w świadomości opinii publicznej stereotypy. Ukazując i wyjaśniając bieżące działania resortu, rzecznik przekonuje, że nie mamy do czynienia z wilkiem w owczej skórze, czy ze złoczyńcą
wyprzedającym "srebra narodowe", czyli przedsiębiorstwa Skarbu Państwa. Czy prawdą jest, że MSP troszczy się o prawidłowe funkcjonowanie spółek, w których posiada pakiet kontrolny?
Czy "prywatyzacja" to słowo, które powinno budzić grozę w sercu każdego Polaka? Czy tak zwane państwowe przedsiębiorstwo to synonim marnotrawstwa i braku organizacji? Z takimi
– zawieszonymi w próżni – pytaniami boryka się każdy, kto jest odpowiedzialny za wizerunek resortu, a rzecznik w szczególności. Ale to także pytania, na które ja starałam się
znaleźć odpowiedź. I w tej perspektywie dwa tygodnie praktyki to zaledwie chwila, w której zdążysz powiedzieć problemom "dzień dobry!".
Tekst i foto: Agnieszka Cieślik, studentka WSKSiM
Tutaj dostępnych jest więcej zdjęć z przebiegu praktyki Agnieszki Cieślik |