
"Jeśli chcesz dobrą drogą w życiu iść - uczniem Chrystusa bądź." Pomimo tego, że upłynęło już kilka dni od czasu, kiedy wspólnie z moimi koleżankami i kolegami nuciliśmy wesoło te słowa, one wciąż wybrzmiewają w moich uszach. Młodzi słuchacze Radia Maryja, ci, którzy w życiu chcą czegoś więcej, nie nastawiając się jedynie na bylejakość, ale przede wszystkim wspinaczkę pod górę, spotkali się już po raz dziesiąty na Jasnej Górze u tronu swojej Królowej. Jako studentka Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej miałam okazję wziąć udział w tym radosnym spotkaniu.
Niezmiernie się uradowałam, kiedy dowiedziałam się, że 14 czerwca wspólnie z kolegami z mojej Uczelni wyruszymy do Częstochowy, by spotkać się Maryją Królową Polski. Pomimo letniej sesji egzaminacyjnej, wielu zajęć, nauki, bez zastanowienia zdecydowałam się na wyjazd. W drogę wyruszyliśmy o godzinie 11. Zapowiadał się piękny, czerwcowy dzień. Pogoda była wprost idealna - słonecznie i ciepło, lecz nie upalnie. Jak zwykle, podróż ze studentami WSKSiM nie mogła być nudna. Śpiewaliśmy, opowiadaliśmy wesołe historie, a głośnym śmiechom nie było końca. Oczywiście będąc pielgrzymami nie zapomnieliśmy o modlitwie. W modlitwie różańcowej, koronce do Bożego Miłosierdzia polecaliśmy Bogu wszystkie intencje, z którymi jechaliśmy na Jasną Górę. Razem z nami podróżowali ojciec rektor Krzysztof Bieliński, dziekan Paweł Pasionek oraz nasz duszpasterz - ojciec Grzegorz Ruszaj.
Przed tronem Królowej
O godzinie 17 byliśmy już u stóp naszej Królowej. Udaliśmy się do kaplicy Matki Bożej, by w chwili osobistej modlitwy powierzyć się Jej Matczynemu Sercu. Spotkanie młodych rozpoczęło się na placu przed szczytem jasnogórskim o godzinie 18.30. Młodzież specjalnie na ten właśnie zjazd zebrała się z różnych zakątków Polski. Kiedy patrzyłam na rozradowane twarze tych młodych ludzi, zastanawiałam się, skąd w nich tyle optymizmu i pogody ducha. Odpowiedź przyszła natychmiast. Otwarte drzwi serca dla Chrystusa przemieniają człowieka, pozwalając na odkrywanie swojej drogi życia. Jest to droga radości i szczęścia, które jedynie przez Jezusa i z Nim może spełnić się w życiu.
Wszyscy bawiliśmy się wraz z zespołami muzycznymi: Lumen oraz EO. Radosnym śpiewem i tańcem chwaliliśmy Pana Boga. Mieliśmy także możliwość wysłuchać wielu wzruszających świadectw młodych ludzi, którzy odnaleźli swoją drogę do Pana Boga i dzielili się swoimi doświadczeniami ze wszystkim przybyłymi na pielgrzymkę. Jak co roku w czasie spotkań młodzieży, tak i teraz, wymieniliśmy się różańcami z najbliżej stojącą przy nas osobą i zapewniliśmy ją o pamięci w modlitwie przez cały kolejny rok.
Rozważanie tajemnic różańcowych z życia Maryi i Jezusa pozwoliły nam skupić się i przygotować do owocnego przeżycia Eucharystii. Zaraz po 21, po godzinie Apelu Jasnogórskiego rozpoczęła się Msza Święta. Przewodniczył jej i słowo do nas skierował ks. abp Mieczysław Mokrzycki z Lwowa, bliski współpracownik Jana Pawła II i Benedykta XVI. Pośród nas nie zabrakło także założyciela Radia Maryja ojca Tadeusza Rydzyka, który sprawując Eucharystię, modlił się wraz ze wszystkimi młodymi skupionymi wokół tronu Pani Jasnogórskiej.
Kroczyć przez życie z Jezusem 
Ksiądz arcybiskup w skierowanym do nas słowie umocnił w nas radość z bycia uczniem Chrystusa i zachęcił, aby swoją drogą życia kroczyć z Jezusem. Nie warto odkładać na później, na "kiedyś" dobrych postanowień i zamiarów, ale realizować je tu i teraz. Bycie prawdziwym świadkiem Jezusa wymaga niejednokrotnie wielu wyrzeczeń czy trudnych wyborów, ale wspinaczka pod prąd, do źródła, daje umocnienie z wypływającej mocy i siły od samego Boga.
Niesamowite wrażenie zrobił na nas pokaz sztucznych ogni i fajerwerków, które rozbłysnęły na niebie po zakończonej Eucharystii. Świece, które trzymaliśmy w swoich dłoniach i podniebne rozbłyskujące światła stworzyły niesamowitą atmosferę.
Wszyscy z żalem opuszczaliśmy Częstochowę. Pomimo późnej pory, nikt nie odczuwał zmęczenia czy senności. Młodzieżowe spotkania na Jasnej Górze to nie tylko spotkanie z Maryją, ale także z drugim człowiekiem. To właśnie tutaj zawiązują się nowe przyjaźnie, jest okazja do spotkania się z tymi, których nie widzimy długie miesiące. Przez cały rok, aż do kolejnego spotkania, każdy w modlitwie poleca swojego kolegę, ale jednocześnie jesteśmy pewni, że i o nas ktoś pamięta. Takie spotkania jednoczą.
Do Torunia wracaliśmy w nocy. Nad ranem cudowny, wręcz malowniczy wschód słońca nie pozwolił mi spać. Jeszcze na długo pozostanie w sercu radość z modlitewnego spotkania. Cóż, teraz wystarczy powiedzieć: do zobaczenia za rok! Spotkajmy się znów, bo jeśli chcesz dobrą drogą w życiu iść - uczniem Chrystusa bądź...
Aleksandra Florczak, studentka II roku WSKSiM
WSKSiM, dnia 17 czerwca 2008r
Tutaj dostępne są zdjęcia »
|