|
APEL DO PRZYJACIÓŁ
Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu
(wygłoszony w Radiu Maryja w dniu 3 lutego 2009 r.)
Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus i Maryja zawsze Dziewica.
W Radiu Maryja zgłasza się Janusz Kawecki z zespołu wspierania naszej rozgłośni. Okazja do mojego wystąpienia jest rocznicowa. Przed rokiem w tym właśnie czasie obserwowaliśmy nasilającą się kampanię nowej władzy przeciwko Radiu Maryja, Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej, Fundacji "Lux Veritatis", czyli przeciwko ważnym dla nas instytucjom, które powstawały w klimacie stworzonym przez ojca Tadeusza Rydzyka, dyrektora Radia Maryja. Widać było wyraźnie główny cel uderzeń zjednoczonych sił liberalnych i antykościelnych: uniemożliwienie albo chociaż utrudnienie realizacji wielu twórczych inicjatyw jednoczących nas wszystkich dla dobra i rozwoju Polski.
Wyrażaliśmy sprzeciw wobec takich działań rządowych wspieranych przez akcje medialne. W obronie dobrego imienia Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej środowiska akademickie w kraju wydawały oświadczenia o solidarności z tą uczelnią. Nawet doszło do tego, że przedstawiciele tych środowisk przybyli do Torunia i stąd 20 stycznia ub.r. przesłali do władz swoje stanowisko.
Wkrótce potem, bo 4 lutego, czyli w przededniu Wielkiego Postu, Zespół Wspierania Radia Maryja wystosował list otwarty do rodaków. Zaprosiliśmy wszystkich do uczestniczenia we wspólnotowym wspomaganiu inicjatywy związanej z rozwojem Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu. Wiedzieliśmy, że ofiara każdego z nas - nawet niewielka, ale przekazana przez wielu - może wydać piękne owoce.
Każdego dnia po upowszechnieniu listu - apelu o solidarność z uczelnią i wspomożenie jej rozwoju - na konto WSKSiM wpływały ofiary. Lista ofiarodawców wzrastała z każdym dniem. Widać to było na stronie internetowej uczelni. Tam też opublikowane zostało piękne podziękowanie od założyciela uczelni i od jej rektora. Apel spotkał się z poparciem wielu tysięcy ofiarodawców. Bogu niech będą dzięki za otwarcie serc tak wielu ludzi i środowisk na tę inicjatywę.
Już po trzech miesiącach otrzymaliśmy informację, że to dzięki naszym ofiarom można było wyposażyć uczelnię w 16-stanowiskową pracownię przeznaczoną dla studentów informatyki kształconych w zakresie technik multimedialnych, którzy powinni korzystać z aparatury najwyższej klasy. To był wielki sukces, ale...
Wspomożenie uczelni, solidarność z nią raz wyrażone wymagają dalszego trwania. Nie powinny się na tym zakończyć. Taką opinię wyraża też wielu spośród dotychczasowych ofiarodawców. Wiemy o tym z treści listów przesyłanych do naszego zespołu.
Trzeba przecież zauważyć, że:
- wsparliśmy rozwój uczelni, która kształci ludzi mediów potrzebnych Polsce ze względu na wysoki poziom profesjonalnego przygotowania i prawość sumienia jej absolwentów,
- wszystkie dotychczasowe inicjatywy podejmowane przez toruńską uczelnię były potrzebne Polsce i Polakom, a w realizacji ich nikt inny tej uczelni nie mógłby zastąpić,
- dary dotychczas przekazywane przez ofiarodawców na rozwój uczelni są wykorzystywane zgodnie z przeznaczeniem i wydają oczekiwane owoce.
Współuczestnicząc we wspomaganiu rozwoju takiej uczelni, możemy być dumni z tego, iż dane nam jest ten rozwój wspomagać. Widziałem dumę i radość tych, którzy przybywając licznie na niedawne uroczystości rocznicowe Radia Maryja, nawiedzali również Centrum Akademickie przy ul. Starotoruńskiej. Studenci, jako gospodarze tego miejsca, oprowadzali gości. Ci zaś radowali się oglądem całości, ale przede wszystkim pracowni komputerowej, która powstała dzięki ofiarom przesyłanym przez nich. Zobaczywszy to, podkreślali: musimy o potrzebach uczelni dalej pamiętać.
Te informacje i te opinie utwierdzają nas w przekonaniu, że rok po tamtej inicjatywie powinniśmy zaprosić do dalszego, systematycznego wspierania rozwoju Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu. Podkreślam, że chodzi tu o dalsze i o systematyczne wspieranie. Tylko będąc przyjacielem uczelni, można podjąć się takiego zobowiązania stałego jej wspierania.
Jak je realizować?
Przede wszystkim musimy w nasze zestawienie miesięcznych wydatków wpisać to zobowiązanie. Warto rozważyć, czy możemy z któregoś z dotychczasowych wydatków zrezygnować (np. z zakupu używek) na rzecz kształcenia przyszłych pokoleń Polaków w tej szczególnej uczelni i dlatego zapewne dyskryminowanej przez liberalne władze i media. Jeśli okaże się, że możemy podjąć trud stałego wspomagania uczelni, to prześlijmy pierwszą wpłatę na znane nam przecież konto. Tam bowiem przekazywaliśmy tę wcześniejszą, jednorazową ofiarę. Prześlijmy też na adres uczelni naszą deklarację, że będziemy stałymi ofiarodawcami. Każda, nawet niewielka wpłata przekazana przez wielu może przyczynić się do oczekiwanego rozwoju uczelni. Nam zaś da satysfakcję z uczestniczenia w pięknym zadaniu. Zadanie takie mogą podjąć tylko przyjaciele uczelni.
Być przyjacielem WSKSiM - oto zadanie dla każdego i każdej z nas!
Dowiedziałem się niedawno, że wychowankowie toruńskiej uczelni postanowili założyć Stowarzyszenie Wychowanków. Myślę, że jednym z zadań tego stowarzyszenia mogłoby być nadawanie - w porozumieniu z władzami uczelni - tytułu "Przyjaciel Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu". Trzeba na ten tytuł zasłużyć. Zapewne warunkiem będzie udział w systematycznym wspomaganiu uczelni przez określony czas. Możemy już teraz zacząć trudzić się w tej dobrej sprawie.
Przyjaciele toruńskiej uczelni, do dzieła! Życzę Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej, aby miała niezliczoną rzeszę takich przyjaciół. Do dzieła, rodacy! Szczęść nam, Panie Boże, w tej aktywności.
Zapraszał Janusz Kawecki
z Zespołu Wspierania Radia Maryja
w służbie Bogu, Kościołowi, Ojczyźnie i Narodowi Polskiemu
|