
Już w Tleniu poczuliśmy wilgotne, przesycone zapachem igliwia tchnienie boru, które wzbudziło w nas tajemniczy zew, więc bez namysłu ruszyliśmy wraz z profesorem Kazimierzem Tobolskim w knieję, a prowadził nas drozd swym osobliwym, przeciągłym gwizdem.
Spacer po torfowisku Krzewiny wśród białej puchatej wełnianki, kępiastych turzyc, zielonych paproci i sitowia, na spęczniałych od wody i uginających się pod stopami torfowcach, przywołał w nas obraz spaceru Jezusa po Jeziorze Galilejskim. Jednak dopiero w rezerwacie cisów przyroda ukazała nam cały swój majestat. Gdy stanęliśmy przed tym sanktuarium razem z dr. Jarosławem Pająkowskim, na progu wielkiej bramy na chwilę przysiadła świstunka leśna i swym delikatnym dźwięcznym trelem wstrzymała czas, wkroczyliśmy w wieczność. W mroku, stąpając po miękkim dywanie ściółki leśnej, przy dostojnym organowym śpiewie kosa, w milczącym zadziwieniu oglądaliśmy wśród strzelistych sosen skąpo oświetlone promieniami słońca, zamarłe w przedziwnych pozach, jakby zmęczone wiekiem, siedemsetletnie cisy.
Dyrektor Parku Narodowego pan Janusz Kochanowski poprowadził nas na storczykowe łąki, a potem łodziami na podwodne ramienicowe pola na jeziorze Ostrowite. Nasłuchiwaliśmy tam również klangoru żurawi oraz obserwowaliśmy perkozy i kormorany. Natomiast na wodach jeziora Gacno "białawym kwieciem jak białe motylki unosiły się nad topielą zaczarowane kwiaty lobelii" (Adam Mickiewicz), a na brzegu rosiczka swą perlistą rosą wabiła muszki.
Po południu śpiewak swym donośnym, fletowym trelem przywołał nas do Strugi siedmiu jezior, gdzie wspólnie z prezesem panem Gerardem Sawickim śledziliśmy szybujący lot myszołowa i motyli lot błotniaka, a przy brzegu jeziora Charzykowy skryte w szuwarach przed wiatrem stado łysek.
Powędrowaliśmy też do rezerwatu Bagna nad Stążką, w którym pod rozlistnione sklepienie olchowego łęgu wzbijały się fletowe trele kapturki i perlisty świergot zięby, a na dnie łęgu płynęła leniwie, splatając i zdobiąc swoje warkocze złocistymi nenufarami, rzeka warkoczowa Stążka. W końcu skryta w konarach drzew wilga swym melodyjnym gwizdem sprowadziła nas do źródliska.
Panie Profesorze, zrozumieliśmy Pana przesłanie, dziękujemy.
Teresa Piasecka,
słuchacz studium podyplomowego polityka ochrony środowiska - kompensacja
przyrodnicza
|